11/02/2026
😁🤭💪
KIEROWCA AUTOBUSU VS. PILOT: Kto tu jest prawdziwym asem?
Mamy ferie, wielu z Was decyduje się na dalsze podróże, wracacie z podziwem, klaszczecie; och, jaki to wspaniały pilot!
Często zachwycamy się pilotami. Mundury, okulary przeciwsłoneczne, prestiż i kawa z bitą śmietaną albo lodem, w kokpicie nad chmurami 😋
Ale spójrzmy prawdzie w oczy i zróbmy szybki rachunek sumienia. W czym taki pilot samolotu jest lepszy od kierowcy autobusu? 🧐
Porównajmy kilka podstawowych kategorii:
Samodzielność:
Pilot musi mieć drugiego pilota. Sami widzieliście na filmach - jeden steruje, drugi pyta „wszystko okej?”, a autopilot robi za nich robotę.
Kierowca autobusu jest sam. On jeden i kierownica o średnicy młyńskiego koła plus 50 pasażerów na karku. Nie ma drugiego pilota, żeby potrzymał mu bułkę, gdy wchodzi w ostry zakręt na osiedlowej uliczce. 1:0 dla autobusu.
(No dobra, czasem się śmiga w podwójnej, ale nigdy na miejskim :)
Parkowanie:
Pilot ma do dyspozycji pas startowy o długości trzech kilometrów i szerokości autostrady. Do tego panowie z „lizakami” pokazują mu, gdzie stanąć.
Kierowca autobusu musi wbić się 18-metrowym przegubowcem między źle zaparkowane BMW a kontener na gruz, mając 3 centymetry luzu z każdej strony. I robi to tyłem, słuchając narzekań, że „dlaczego tak trzęsie”.
Zarządzanie kryzysowe:
Pilot gdy pojawiają się turbulencje, mówi spokojnym głosem: „Proszę zapiąć pasy”.
Kierowca autobusu prawdziwe turbulencje to on ma na przystanku, gdy wchodzi pasażer z pytaniem: „A czy ten bilet z 2014 roku, skasowany w innym mieście, uprawnia do przejazdu z psem bez kagańca w niedzielę handlową?”. To jest dopiero stres, któremu nie podołałaby żadna wieża kontroli lotów!
Widoczność i nawigacja:
Pilot ma radary, satelity i widzi wszystko na 100 kilometrów do przodu. Jak jest mgła, to ląduje komputer.
Kierowca autobusu jego radarem jest intuicja. Musi przewidzieć, że ten rowerzysta w kapturze za sekundę skręci w lewo bez sygnalizowania, a pani z siatkami nagle postanowi przebiec przez cztery pasy, bo „przecież zdąży”.
Catering:
Pilotowi stewardesy przynoszą ciepły posiłek na tacy.
Kierowca autobusu to mistrz wielozadaniowości. Potrafi jednocześnie prowadzić, wydawać resztę z banknotu 200 zł (który pasażer wyciągnął za bilet za 3 zł) i kątem oka sprawdzać, czy nikt nie smaruje dżemem tapicerki na tyłach. Do tego wszystko z przechyloną głową, bo przecież rozmawia przy tym przez telefon, bo żona przekazuje, co ma kupić w warzywniaku w drodze do domu.
Zużycie paliwa:
Od razu wiadomo, kto "lata" oszczędniej... Każdy kierowca potrafi wrzucić luz, a widział ktoś, żeby pilot wyłączał nagle silniki i leciał jak szybowiec niesiony wiatrem? Oczywiście nie chce im się.
Wdzięczność pasażerów:
Kierowca jest wciąż niedoceniany. Pilot zrobi swoje, wyląduje i cały samolot klaszcze, wychodzą mówiąc "nigdy więcej".
A kierowca co słyszy? "Worki z ziemniakami pan wieziesz?", "zimno", "za gorąco", "a czemu mi się Pan pod domem nie zatrzyma?".
I sami powiedzcie, gdzie tu sprawiediwość?
- - - - -
PS wyjaśnienie dla tych, którzy są po ciężkim dniu pracy, czytają i mówią "co on pier...li"? 🤣
To zabawna forma opisania pracy kierowcy, nie mam nic do pilotów (żartowałem, zawsze mam nogi z galarety😂 i dlatego wolę autobusy, zawsze można wysiąść 😋