10/12/2023
W ten weekend startowałam na Dulanie w Halowe Mistrzostwa Polski Północnej w Ujeżdżeniu, ZRiT-A i kiedy zawody się skończyły a my zapakowaliśmy konia do trailera, usiadłam za kierownicą i naszła mnie niespodziewana myśl, czy raczej pytanie - dlaczego start w zawodach ujeżdżeniowych sprawia mi taką przyjemność?
Przez lata startowałam (i nadal startuję :) w WKKW i sądziłam, że cross jest moim "najgłębszym oddechem", że to właśnie tam spełnia się moje marzenie o jedności z koniem, i że tylko tam wolność galopującego konia łączy się z wolnością siedzącego na nim człowieka.
Ale ujeżdżenie?
Właśnie tak. Ujeżdżenie, które dla mnie, w tym momencie mojego życia i na tej klaczy, jest czymś niezwykłym.
Kiedy wyjechałam dzisiaj na Dulanie na czworobok dotarło do mnie uczucie ciszy. Tylko ja i tylko Ona. Wokół nic. Jeśli powiem w sposób czytelny - Ona to wykona, jeśli będę seplenić - Ona nie zrozumie. I krok po kroku docierała do mnie każda sekunda przejazdu, każde moje potknięcie, brak czytelnej dla Niej informacji.
W przejściu podciągnęłam kolano - wypadło mi strzemię i uderzyło w Jej bok, więc lekko uskoczyła - musiałam to naprawić a za chwilę był kolejny ruch. I kolejny i kolejny i ten czas trwał i zamierał jednocześnie. Miałam czas i go nie miałam a Ona słuchała.
I jeszcze to odczucie nieodwracalności czasu zdarzeń - miałam tylko ten czas i tylko to miejsce na wykonanie kolejnych zadań.
Takie właśnie przemyślenia towarzyszyły mi w drodze powrotnej do domu :)
Chciałabym jeszcze napisać, że było mi tak miło spotkać tylu świetnych ludzi, którzy startowali, i którym bardzo kibicowałam, i którym dziękuję za słowa wsparcia, kiedy to ja miałam swoją kolej w startach :)