01/11/2025
Coraz więcej mam kontaktów w telefonie, które już nigdy nie będą użyte; po drugiej stronie już nigdy nie zostanie odebrany telefon; nikt z tego numeru nie napisze 😞
Śp. Władek, Marian, Karol, Adam, Czesław, Zygmunt, Marek, Robert, Waldemar... i inni, którzy od nas odeszli.
Kierowcy - często psujący nam krew, wkurzający, robiący głupoty, przez które wyrywać sobie można włosy z głowy. Ale wspominamy ich z uśmiechem.
Pamiętamy - jak wjechali do rowu na prostej drodze 😁 jak cofali na placu i rozwalili dwa firmowe autobusy na raz 😂 jak wyciągali karty z tacho bez opisu i myśleli, że nikt się nie dowie😉jak pobłądzili, zgubili grupę, albo zatankowali 600 litrów Vervy (cud, że nie Pb albo gazu do Diesla 😁
Pamiętamy też - jak wstawali o 3 rano, by zrobić kurs; krzyczeli na pasażerów, bo ci byli za głośno w autobusie albo śmiecili 😎 jak tłumaczyli się za firmę, dlaczego klima słabo daje w upalne dni, dlaczego w minutę po odpaleniu autobusu w środku nie ma 23 stopni w styczniu itd. Słowem nie raz brali na klatę wszystkie trudy transportu.
Odchodzą od nas też koledzy przewoźnicy... udar, zawał, stres - nie ma się co oszukiwać, to jest obecne w branży. Nie mówi się o tym. Każdy walczy w ciszy i samotności. Walczy z kolejnymi gwoździami do transportowej trumny:
- telefon o 4 rano - dlaczego nie ma autobusu? Patrzysz na GPS wóz na bazie; dzwonisz do kierowcy - telefon wyłączony. Ubierasz portki i lecisz ratować świat. Telefony się urywają, ale tylko te z pretensjami, bo ludzie czekają. Kilka siwych włosów (o ile je masz) przybywa, gwoździk trumienny wbity.
- inspekcja na drodze - a panu się pas w piątym rzędzie nie zwija prawidłowo - koniec wycieczki. I chwytasz za telefon i znowu ratujesz świat.
- 23.30 dostajesz sms - mąż jutro nie może jechać, za długo na imieninach posiedział. No i szukaj teraz kierowcy na 5 rano, bo ktoś niepoważnie podchodzi do swojej pracy i obowiązków. Na kim zostaje problem? Wiadomo...
My wszyscy chcemy dobrze, najlepiej jak umiemy, ale nie da się być wszędzie i stać nad każdym.
Może trzeba trochę zwolnić? Jak twój kolega kupił kolejne trzy nówki na flixa, to nie znaczy, że Ty też musisz. To on wziął 6 milionów leasingu i ma 90 tys. miesięcznie rat. Ty możesz odpuścić. Jak masz przetarg w gminie na 6 miesięcy, to nie bierz nowego sprintera za pół bańki, bo zaraz zostaniesz z ratami i bez pracy. Jak konkurent chce wozić dwuletnim piętrem pracowników 20 km do magazynu za 5 netto - niech jeździ, nie ścigaj się z nim, rób swoje. Jak biuro mówi, że ma kogoś, kto za 6 zł pojedzie do Paryża 60-tką w maju, niech sobie jedzie, Ty nie musisz.
Wiem, wiem, łatwo się mówi, ale zdrowie mamy jedno.
Omijajmy tych, którzy nam to zdrowie szarpią, a sami nie pakujmy się w to, co nam zdrowie zabiera.